Dziś Polacy wprost kochają kawę. Owszem na świecie znajdzie się wiele narodów, które mogą pochwalić się większym jej spożyciem, czy też większą liczbą kawiarni, lecz nie można zaprzeczać, że i w naszym kraju wykształciła się kultura spożywania tego pobudzającego napoju. Początki były jednak zupełnie inne i na to nie wskazywały. Jak więc doszło do popularyzacji kawy w Polsce?

Pierwsze wzmianki o kawie na ziemiach Polskich

Polacy podobnie jak większość Europejczyków o kawie zaczęli słyszeć lub ją spożywać dopiero w XVII wieku. Trafiła ona do naszego kraju przez Mołdawię, która znajdowała się pod Tureckim panowaniem, a jak wiadomo kawa w Imperium Osmańskim była niesamowicie popularna. Jedna z pierwszych wzmianek o niej pochodzi z 1670 roku. Wtedy w swej elegii do swego kuzyna Stanisława napój ten opisał Jan Andrzej Morsztyn. Opisał on, że podczas pobyty na Malcie mógł spróbować „kafy”, czyli kawy. Napój ten nie wpadł jednak do grona ulubionych poety.

Miłośnikami kawy byli jednak inni Polacy. Należał do nich między innymi Jan III Sobieski znany ze zwycięskiej bitwy pod Wiedniem w 1683 roku, a także Bohdan Chmielnicki, czyli przywódca powstania kozackiego, które miało miejsce w połowie XVII wieku. Byli oni potępiani właśnie przez Morsztyna, a także Wacława Potockiego.

Wzrost popularności kawy w Polsce

Pierwszy wzrost popularności przypadł na przełom XVII oraz XVIII wieku. Wtedy modę na kawę przyjęto w Gdańsku, gdzie powstało całe mnóstwo kafehausów, czyli kawiarni. Z portowego miasta moda ta szybko rozpowszechniła się na resztę Polski.

Kawa dla polskiej historii ma spore znaczenie. „Kawa po polsku” swego czasu miała bowiem ogromną popularność w Europie. Pomimo tego, że wpierw pito u nas kawę tak jak na wschodzie, czyli na czysto tak szybko Polacy zaczęli dodawać różne rzeczy takie jak mleko, cukier, sól czy słodką śmietanę. Właśnie ten ostatni dodatek sprawił, że nasza kawa była tak znana. W Polsce kawę serwowano bowiem jako bardzo mocny napar z tłustą, wyborową śmietanką. Taka kawa znana była prawie tak bardzo jak nasz chleb, a to już naprawdę wiele znaczyło.